Szukany wiersz:
Poeta:
  • Maria Konopnicka
    I mówię: odejdź! I wracam się cicha

    I mówię: odejdź! — i wracam się cicha,
    By spojrzeć jeszcze na stóp twoich ślady,
    I słucham wiatru, co w dali gdzieś wzdycha,
    I na kwiat patrzę więdnący i blady,
    Na jeden z kwiatów tych, co mają duszę —
    I nie wiem, co mi jest — i płakać muszę.

    I mówię: zostań! — i sama odchodzę.
    I drżąca idę w ciemności przed siebie.
    I czuję ciernie kolące w tej drodze,
    I słyszę dzwony na serca pogrzebie,
    I widzę czarne snów ludzkich mogiły —
    I nie wiem, co mi — i iść nie mam siły.

    Dwie różne drogi — a jedna tęsknota,
    Dwie różne drogi — a jedno cierpienie.
    Na jednej zorza zagasa mi złota,
    Na drugą schodzi noc i smutków cienie...
    I późna chwila jest — i rosa pada,
    I nie wiem, gdzie mi iść — i stoję blada...
     
  • Jarosław Iwaszkiewicz
    I znowu czerwiec. I wiatr, i ty

    I znowu czerwiec. I wiatr, i ty,
    I znowu szczęście, i bzy, i łzy,
    I znowu, jakby sen śniony za młodu.

    Gałązka dawno umarłego drzewa
    I obłok płynie, i ptak śpiewa,
    I słońce taje w nieba róż,
    I drzwi otwarte: wejdź, wejdź już!

    I stajesz w progu! Masz skrytą twarz,
    Cienka ręka oczy zasłania,
    Jeśli coś nie jest twoim — wszystko masz
    W tym wierszu spóźnionego spotkania.
     
  • Maria Konopnicka
    Idź, idź w pokoju!

    Idź, idź w pokoju!...
    Nie przeznaczonem było nam na ziemi
    Chodzić tu razem ścieżkami cichemi,
    I wspólną gwiazdę nad czołem mieć złotą,
    I pić usta płonące tęsknotą,
    Z jednego zdroju...

    Na piersi twoje
    Spadłam, jak gołąb wichrami zagnany
    W kraj cichy, światłem miesięcznym oblany,
    A pióra moje przejrzyste się stały,
    Tak byłeś czysty i tak byłeś biały,
    Taką-ś miał zbroję...

    Lecz dziś — nie mogę
    Spać na twych piersiach... Dziś róża w mej dłoni
    Od twego tchnienia — choć biała — się płoni,
    I jakieś dziwne latają mi mary
    U tej z błękitów nad nami kotary,
    Dziś czuję trwogę...

    Coś woła, budzi...
    Więc lekkie skrzydła unoszę spłoszona
    Z twojego serca drżącego i z łona,
    I słyszę burzę, co w tobie się wichrzy,
    I już nie jesteś najbielszy, najcichszy
    Ze wszystkich ludzi...
     
  • Zygmunt Krasiński
    Im dalej idę po drodze

    Im dalej idę po drodze żywota,
    Tym twój ideał się bardziej nade mną
    Rozszerza — rośnie — gdyby tęcza złota,
    Rzucona w ukos przez świata noc ciemną!

    Nie w dniach mych przyszłych — lecz w dniach mej przeszłości
    Żyje, com widział boskiego na ziemi!
    A dni, co przyjdą, przyjdą na wzór gości
    Smutnych i czarnych — o biada mi z niemi!

    Jedną cię tylko prawdziwym aniołem
    Znałem na świecie — reszta wszystko — ludzie!
    Przed tobą tylko rozjaśnię się czołem,
    A przed innymi zwiędnie czoło w nudzie!

    W nudzie — w cierpieniu — w tej ducha chorobie,
    Co serca chwyta, które piękność znały,
    I toczy — póki nie ucichną w grobie,
    Lub nie stwardnieją na wzór twardej skały!

    A jeśli jeszcze się z tego kamienia
    Kwiat jaki smętny wyczołga pod słońcem,
    To nie kwiat szczęścia — lecz kwiat przypomnienia,
    Co kwitnie ludziom przed życia ich końcem

    I drogę grobu wytyka liściami —
    Prowadzi z wolą do ostatniej schrony,
    Aż się nareszcie zwinie nad trumnami
    W suche na wieki i śniade korony!

    Taki mnie wieniec — ostatni mój — czeka!
    Idę po niego — łatwy do zerwania —
    Jeszcze nie minął żadnego człowieka —
    Sam się nasuwa — ku czołu się skłania —

    I lubi czoła, schylone do trumny,
    Na których zwiędło natchnienie i szczęście!
    Lubi, by niegdyś odważny i dumny,
    W wieczne z miernością związał się zamęście.

    Tak w życiu każdym śmierć się rozpoczyna —
    Dni kilka jeszcze, a wznak się obalę —
    Żyłem, gdy biła piękności godzina —
    Zginę, gdy zaczną płynąć głupstwa fale!
     
  • Heinrich Heine
    Intermezzo liryczne 27

    Byłaś mi wierną najdłużej,
    Protekcję miałem przez ciebie,
    Tyś mi pociechę zsyłała
    W każdej naglącej potrzebie.

    Tyś mnie karmiła, poiła,
    Dawałaś mi zapomogę,
    Dałaś mi nawet bieliznę
    I w końcu — paszport na drogę.

    O! Niech cię za to Bóg chroni
    Od skwaru, wichrów szalonych,
    I niechże ci nie pamięta
    Dobrodziejstw mi wyświadczonych!
    Przełożył
    Aleksander Kraushar
     
  • Julian Tuwim
    Intymny wiersz

    Warto, warto żyć,
    Wtedy pachniałaś bzami,
    Dziś znowu kupiłem flakonik,
    Roztarłem kroplę na dłoni
    I przeszłość wieje nad nami
    Bzami.
    Warto, warto żyć.
    Mgławo jest za oknami,
    Zaraz listonosz zadzwoni,
    Ustami przypadam do dłoni,
    Całuje cień twojej woni...
    Przyjdziesz — będziemy sami,
    Jedyni i zakochani,
    Chłonąc z czułością perfumy
    W miłym uśmiechy intymnej zadumy:
    "To my? Ja — i ty?"
    Wiesz? Wzdycham... I przez łzy
    Powtarzam: warto, warto żyć...
     
Witamy w serwisie eKartki Świąteczne pl gdzie znajdziecie wiersze miłosne sławnych polskich poetów. Zapoznajcie się z naszą ofertą, ponieważ wiersze milosne znajdujące sie w naszym serwisie doskonale nadają się jako treść e-kartek np. miłosnych. U nas wyślecie e-kartki za darmo i gdy nie macie pomysłu co wpisać w treści e-kartki na pewno z pomocą przyjdą Wam wiersze miłosne. Nie ma na co czekać - wybierajcie ekartki i wiersze a nastepnie wysyłajcie darmowe e-kartki z wierszami milosnymi.